Ale odwiozłam Zetke do szkoły. Powiedziała, że woli się przygotowywać ze mną, bo nie klnę jak tata. Później w przedsionku szkoły walnęłam jej mowę, że nie ważne co dzisiaj będzie, ja w nią wierze i jestem po jej stronie. Kocham ją. Nie chcę, żeby kiedykolwiek czuła się odtrącona jak ja.
Czuję się zmęczona. Próbuje zresetować zekar pchając go do przodu. Dziś położę się ok. 12 i wstanę 20, później położę się o 16, a później o 20. Tym sposobem może uda mi się przepchać, bo wszcześniejsze wstawanie na mnie słabo działa.