środa, 17 listopada 2021

Wciąż dochodzę do wniosku bycia sierotą

 Po dwudziestu latach zaryzykuję stwierdzenie, że nie wiem co to znaczy mieć kochającego rodzica.

Chcę mieć aparat na zęby, mogłam mieć go wcześniej, ten zdejmowany, dla dzieci, ale rodzice mnie zaniedbali pomimo jasnych wskazówek stomatologa.

Teraz jest to dla mnie o tyle trudne, że stały aparat wymaga ogromnej dbałości, jeżeli nie chce się mieć zepsutych zębów, a zamki i druty skutecznie utrudniają utrzymanie idealnej higieny. Po za tym ranią i są ogólnie niewygodne.

Przeźroczyste nakładki mimo iż są droższe, to nie można ich ściągać na dłużej niż 2h dziennie co licząc 20-30 min + 10-20 min na DOKŁADNE umycie każdego zęba daje max 2-3 posiłki dziennie. Nie wiem jak sobie z tym poradzić, liczę, że zjedzenie zupy-krem nie będzie wchodziło w wymóg umycia zębów, tak samo picie soków.

dobra, ale mniejsza o to. Chciałam podzielić się tym z rodzicielką, bo czuję duży niepokój i liczyłam na jakieś słowo otuchy.

Ona zamiast powiedzieć mi, że teraz nie może się skupić lub poświęcić mi całej uwagi to rozpraszała się telewizorem albo moją 9-letnią siostrą, która akurat chwilę po tym jak powiedziałam pierwsze zdanie podeszła i zaczęła pokazywać opakowanie po ciastkach dla dzieci. Matka próbowała podzielić uwagę na trzy, z czego uwaga wobec mnie to były tylko spojrzenia. Później zapytała się czego jak tak właściwie oczekuję...

Czuję się nieważna i odrzucona, sama mi mówi, żebym nie traktowała swojego chłopaka jak rodzica, w momentach, gdy mówię, jakie wsparcie od niego otrzymuję. Sama nie umie się jak ten rodzic zachować.

Nie zliczę ile razy robiłam drobne sprawunki w domu, i nie oczekuję wdzięczności, ale przynajmniej żeby przestała mówić, że wszyscy w domu mają ją w dupie i ja nic nie robię i jestem taka sama jak ojciec, który nie dość, że nic nie robi to jeszcze niszczy i musi myśleć za niego. Albo nadaje na ludzi z pracy, albo na moją babcię, a swoją teściową. 

Nawet w momencie, gdy moja młodsza siostra ma problemy ze skupieniem, z koncentracją i to nie tak, że jest leniwa, tylko mimowolnie, matka - "to przez telefon, masz zakaz korzystania z telefonu dopóki nie zrobisz wszystkiego" (siostra nie jest uzależniona, bo jak się ją o coś poprosi to dość szybko odrywa się od ekranu, nie ma problemu). Zamiast dojść do sedna problemu, zapytać się, zbadać to od razu zakaz. Jednocześnie w momencie, gdy zasugerowałam zbadanie problemu to usłyszałam od matki, że ona nie ma nawet godziny dla siebie i nikt jej nie docenia itp. 

Koniec końców zbieram się do tego, że sama zapiszę się do psychiatry i na badania, dopóki nie dojdę do sedna, bo sama mam ogromne problemy z koncentracją. W końcu jedyne czego mi nie brakuje w tym domu to pieniędzy na studia i lekarzy, którzy naprawiają błędy moich rodziców (ginekolog, dentysta, psycholog i psychiatra). Przynajmniej adahd/add jest częściowo uwarunkowane genetycznie, więc jeżeli wyjdzie, to moja siostra może mieć łatwiej.

Momentami deprywacja, odrzucenie boli, jak sypanie solą rany, tracę energię i chęci do życia, bo po co skoro nie jestem ważna. W innych jestem wypełniona złością i nienawiścią, bo to nie moja wina, zawsze byłam wzorowa, to nie moja wina, że mnie nie kochają, a to co czuję to nie moje wymysły czy odstawianie teatrzyku. Mówią tak , bo nie chcą widzieć, że tak się czuję. 

Nie chcę się poddawać, ale momentami mam wrażenie, że cała siła którą wkładam w pchanie wszystkiego do przodu, nie rusza tego "wszystkiego" i to co robię jest do niczego. 

HalfLife

 To jest niesamowicie dziwne uczucie, jakbym prowadziła jednocześnie dwa życia. Z jednej strony - rozwijam pomysły, znajomości, a przynajmni...