wtorek, 28 kwietnia 2026

xD iks kur de

Dobra, dowiedziałam się co miałam się dowiedzieć. Plan z Baldurem nieosiągalny, w sumie dostałam kosza. XD żałosna ja narobiła sobie nadziei. Nie dziwi mnie to i nie martwi. Po prostu wracam na stare tory.
Ale szkoda, bo wg kart czekała mnie z nim pasjonująca przyszłość, być może dziecko, w każdym razie coś wartego próby. Nigdy do tej pory nie miałam z nikim tak pozytywnego rozstawu. No, a jedyną próba na jaką się zapatruję to ta samobójcza. Rozważam rozpoczęcie poszukiwań już w tą majówkę, ale pewnie średnio mi się będzie chciało.
Trzeci kosz zaliczony, ale szkoda, bo naprawdę mi się podobał.

czwartek, 23 kwietnia 2026

Złoty podział

Obiecałam, że będę próbować. Jednak staje się to cholernie trudne. Muszę jednocześnie dawać szansę do Mnie dotrzeć, a jednocześnie nie pozwolić sobie, na to, żeby mi zależało za bardzo. Za bardzo, bym w razie zranienia nie cierpiała jakoś bardzo. 
Potrzebuję jednej osoby, która by Mnie chciała. I mam się postarać przez ten rok, żeby tak się stało. Nie wiem czy mi się udało. Ale mój plan nigdy nie był... zminiejszy? 
Obiecał, że skończymy Baldura do 1 lipca. To jakieś 14 tygodni. Jeżeli wspólne robienie czegoś przez jakieś 3-4h, może 1 może dwa razy w tygodniu to za dużo, to na pewno nie dla osoby ktorą się bardzo lubi. To jakieś 1,5-3,5% czasu całego tygodnia. 
Im mniej tych wspólnych aktywności, tym bardziej irytują mnie seksualne podteksty. Jakbym nie była czymś więcej niż kawałkiem mięsa. Nie żeby mnie to dziwiło, ale...
Chciałabym mieć choć jedną osobę, która by mnie chciała.
No, ale koniec z mazaniem się. Ostatni rok, to muszę się postarać, nie?
Najwyżej w lipcu zacznę planować trasę na samobójstwo. Spędzę czas na wędrówki w miejsca, gdzie chciałabym zaznać ostatniej udręki. 

czwartek, 9 kwietnia 2026

Gdy chmurę przecina promień

Poznałam kogoś. I mimo, że czuję napływ radości to, jak trwa to zbyt długo lub jest zbyt wysoko, to pojawia się lęk. Na każde mroźniejsze uczucie, doznanie, reaguję lękiem. Boję się, cały czas z tyłu głowy mam przekonanie że to nie jest prawda, że już nie mogę nikomu uwierzyć... że zależy. 
Ktokolwiek, komukolwiek, gdziekolwiek. Widzę codziennie z tyłu głowy gdzie chcę umrzeć i to mnie koi. Koi mój lęk, wycisza emocje.
Miałam dać z siebie wszystko do końca roku i daję, nikt nie może powiedzieć, że nie próbowałam. Nienawidzę siebie tak bardzo jak bardzo czuję ten ból. Nie mogę siebie lubić, bo nikt kogo kochałam nie może być tym złym, jeżeli mnie zostawili to dlatego że ze mną jest coś nie tak. 
Miałam nie kochać, bo i na co mi to...

HalfLife

 To jest niesamowicie dziwne uczucie, jakbym prowadziła jednocześnie dwa życia. Z jednej strony - rozwijam pomysły, znajomości, a przynajmni...