Kiedyś próbowałam popełnić samobójstwo podcinając żyły. Nie zrobiłam tego poprawnie i mimo senności, mimo kałuży krwi, nadgarstek szybko się zasklepił. Plus, że to była zima i w pokoju było chłodno.
Tym razem myślę, że bym nie spartoliła roboty. W nocy gdy wszyscy pójdą spać... Mówiłam, żebyście mi pomogli.
Starałam się ile sił, ale mam jej mniej od innych. Niewiele rzeczy by mnie zatrzymało i jeszcze mniej mnie trzyma. Wszystko tylko psuję tym, że mam emocje... I nie umiem się ich wyzbyć.
Wiesz, że ból czyni z nas poetów? Ból nas trawi jak ogień i nigdy nie wychodzi się w tej samej formie. Forma czyni z nas ludzi, świadczy o człowieczeństwie. Więc stajemy się mniej, czy bardziej ludzcy? A może nigdy nie byliśmy ludźmi i próbując się wpasować, jedynie bardziej zniekształcamy siebie.
Dzisiaj będę śnić, że nie było mnie nigdy.
Później się może przebudzę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz