niedziela, 6 listopada 2022

2

 chyba wrócę do mojego shitpostingu tutaj.

Zaczęła się zima i wraz z szaleństwem mojego domu, brakiem przyjaciół i zawodem w związku popadłam w załamanie. Głównie z tego powodu, że mój chłopak pomimo danego mi słowa i ustalonych warunków - nie spełnił ich to nie było wiele, a jest moją potrzebą bez czego związek nie istnieje. Wczoraj dojrzałam do momentu w którym napisałam, że chcę zerwać.

Więc w sumie sama to sobie zrobiłam. Kocham go i czułam się jakbym sobie rozrywała wnętrze. Przez dwie godziny się hyperwentylowałam, dostałam biegunki i zwymiotowałam... trochę żałosne. Szczególnie, że żeby to się skończyło wróciłam do dawnej techniki - pocięłam się. W moment moje myśli (głównie te samobójcze) się ściszyły i zasnęłam na 15 godzin.

Teraz jestem złamana. Siedzę wieczorem sama ze sobą, z głębokim sarkazmem, zranieniem, bo wiem że dopóki się gdzieś nie wepcham to nikt nie będzie nawet próbował spędzić ze mną wieczoru

Naprawdę muszę być nudna i żałosna... 


Dzień drugi w którym nie zamieniłam z nikim słowa 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

HalfLife

 To jest niesamowicie dziwne uczucie, jakbym prowadziła jednocześnie dwa życia. Z jednej strony - rozwijam pomysły, znajomości, a przynajmni...